Co jest trudnego w kończeniu powieści?

Jest sobota, póżny wieczór, a ja dumam nad klawiaturą, czy odłożyc pisanie na jutro.

Do ukończenia szkicu napisanej na szybko powieści - czytadła zostało mi zaledwie 10 stron.

10 stron, które mimo innych obowiązków pewnie zdołałabym naskrobać w kilka godzin. Kiedy mam wenę, potrafię nie dopsypiać, byleby tylko ją uspokoić. Mimo to odwlekam moment pisania, rozmyślam i rozpisuję wszystko na nowo. Kończenie powieści zawsze wydawało mi się najtrudniejsze ze wszystkich etapów przelewania myśli na papier/ekran. Bo zakończenie to moim  zdaniem nie przelewki.
  • Tutaj zaczyna liczyć się każde słowo, każde zdanie, każda linijka. Nie ma już czasu na opisywanie, na odkrywanie, na zbyt duży suspens. Wszystko ma zmierzać do finału - najlepiej tak, by było przy tym zaskakująco.
  • Z czym chciałabym zostawić czytelnika? Z jakimi odczuciami, z jakimi informacjami, a może - z przesłaniem? Od zakończenia zależy ostatnie wrażenie, a od niego - spojrzenie na całą opowieść.
  • Trzeba pamiętać o wszystkich wątkach i o wszystkich postaciach. Zdobyć pewność, że nic po drodze nie umknęło, o ile sami tego nie chcieliśmy. Powiązać supełki na splątanych nitkach, z których składa się opowieść i skłonić bohaterów do podjęcia decyzji. Decyzji, jak ma skończyć się ich historia.
Trzymajcie kciuki za zakończenie mojego kryminału/romansidła.

Jest tyle rzeczy, które chcę napisać, kiedy skończę!

Przede wszystkim powieść - wyzwanie :)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *