Jeszcze o kryzysie… Nie tylko w powieści.

Witam 🙂

Dzisiaj będzie jeszcze o kryzysie, czyli o przełomowym etapie fabuły, następującym przed jej kulminacją. Postanowiłam napisać o tym parę luźnych słów, ponieważ, jak być może się domyślacie, dotarłam do tego miejsca z moją „piszącą się” obecnie powieścią. Tworzenie na etapie kryzysu to dla mnie sama frajda. Spiętrzenie emocji i różnych wątków, budowanych od początku historii sprawia, że kolejne wydarzenia rozwijają się na papierze, a właściwie na ekranie komputera, prawie same… Mam wrażenie, że po wcześniejszych perypetiach bohaterów, kiedy wiele trzeba było nakreślić, przemyśleć i skonstruować, kryzys to taki smakowity, pisarski deser. Nagroda dla twórcy za włożoną wcześniej pracę oraz zaplanowaną fabułę 🙂

W powieści jak w życiu (albo i na odwrót) też mam mały kryzys. Postanowiłam rzucić pracę i aktualnie szukam nowego zajęcia… Chwilami się waham, czy dobrze zrobiłam. Miałam swoje zawodowe miejsce, w którym już przestałam się rozwijać, a które wysysało ze mnie życiową energię… Z drugiej strony była to ciepła, dobrze wygrzana przeze mnie posadka, nie takie złe pieniądze, wyrobiona z dużym wysiłkiem pozycja i… chyba nic więcej. Stwierdziłam, że jestem za młoda, żeby tkwić w pracy, która mnie już ani trochę nie cieszy, tylko dla złudnego poczucia finansowego bezpieczeństwa. Jak pomyślałam, tak zrobiłam 🙂 Ale to taka dygresja 🙂

Kryzys to etap opowieści, w którym bohater zostaje poddany największej presji. W jakim celu? Trzeba go przetestować. Nie tylko jego umiejętności, zręczność czy siłę woli, lecz przede wszystkim sprawdzić bohatera pod kątem moralnym. Czytelnik chce wiedzieć, jakimi wartościami pokieruje się nasza postać, jakie impulsy w niej zwyciężą w chwili próby. Żeby zweryfikować coś takiego, musimy stworzyć bohaterowi okoliczności, które ujawnią jego prawdziwe oblicze. Nie chodzi jednak o to, żeby poddawać nieszczęśnika jakimś morderczym testom albo bawić się na tym etapie w analizę osobowości… Jak zauważa D. V. Dwain, sedno kryzysu stanowi jakaś przełomowa DECYZJA. Kryzys trwa dopóty, dopóki nie zostanie ona podjęta. Bazuje on na jakimś palącym, moralnym dylemacie, którego rozstrzygnięcie określi dalszy bieg historii. Którą opcję wybierze nasz bohater? Czy zaplątany w mafijną intrygę prokurator zaryzykuje utratę stanowiska, żeby zatriumfowała sprawiedliwość? Czy nasza postać postanowi ostatecznie zawrócić ze złej drogi, obojętnie jak daleko już nią doszła? Pieniądze czy czyste sumienie, miłość czy bogactwo, spełnione ambicje czy szczęśliwe dzieci? Być może to wszystko brzmi dość górnolotnie, ale podobne wybory, dokonywane w chwili najwyższego napięcia, mówią o bohaterach więcej niż wszystkie słowa, które aż do tego etapu zdołaliśmy napisać. Czytelnik chce się przekonać, co tak naprawdę ma znaczenie dla bohatera. Czy doświadczenia, jakie stały się jego udziałem na poprzednich etapach opowieści, wpłynęły na jego spojrzenie na świat? Ponadto – nie tylko w baśniach, ale w wielu innych opowieściach – zazwyczaj liczy, że głębokie wartości moralne zatriumfują… 😉

Kryzys, choć nie jest jednym punktem na linii zdarzeń, tak naprawdę streszcza się w jakiejś decyzji. W okresie zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia powracam od paru lat do filmu „Dzień Świstaka”. Cała historia bardzo jasno ukazuje wewnętrzną przemianę głównego bohatera. Ostatnio podczas jej oglądania zastanawiałam się, czy w tym filmie zarysowany jest jakiś jeden, konkretny kryzys, skoro rzeczony bohater codziennie, w nieco odmiennym wariancie, przeżywa ten sam, wciąż powtarzający dzień? Moim zdaniem tak. Wydaje mi się, że chodzi o moment, w którym umiera stary, bezdomny mężczyzna. Nasz bohater, obojętnie jak się stara, nie jet w stanie zapobiec temu wydarzeniu. Dociera do niego, jak kruche jest ludzkie życie. Od tej chwili zaczyna inaczej patrzeć na świat i korzystać z czasu, jaki został mu dany. Decyzja nie jest zwerbalizowana, ale wyraźnie widzimy, że coś w głównym bohaterze pękło, że opowiedział się za nowymi wartościami. To jedno wydarzenie streszcza w sobie głębsze przesłanie całej fabuły i sens każdego z powtarzających się dni – ciesz się każdą chwilą, kochaj życie, nie bądź obojętny na innych…

Podjęcie decyzji wieńczy etap kryzysu, który teraz przechodzi w kulminację, będącą jego konsekwencją. Ale o tym będzie kolejny wpis 🙂 Cóż, na razie życzę samych owocnych kryzysów 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *