Kryzys i kulminacja. Kiedy presja opowieści każe działać…

Witam 🙂

Z „Podróżą Ariona” dotarłam do drugiej części aktu drugiego, a więc do serca historii. Tam, gdzie zaczyna się prawdziwa zabawa. Jestem tym podekscytowana a jednocześnie trochę stremowana. Wydaje mi się, że do tej pory powieść czyta się naprawdę dobrze, ale najważniejsze, żeby napisać solidny „kryzys” i kulminację. Akcja ma wystrzelić jak z procy, a przecież jednocześnie trzeba uważać na to, by nie zburzyć delikatnej konstrukcji wątków, które zdążyły narosnąć od początku tej powieści… Mam wrażenie, że pisanie jest jak zdobywanie góry; im dalej docierasz, tym łatwiej się pośliznąć i zaprzepaścić dotychczasowy wysiłek. Dlatego muszę powstrzymać wrodzoną niecierpliwość i zanadto się nie spieszyć:)

KRYZYS to etap fabuły rozpoczynający się właśnie pod koniec drugiego aktu. Termin pochodzi z języka greckiego i oznacza dokonywanie wyboru, powzięcie decyzji, zmaganie się, przesilenie a także walkę, która rozgrywa się pod presją czasu. To emocjonujący etap, w którym poddani fabularnej próbie bohaterowie muszą podsumować swoją dotychczasową drogę i zdecydować o swoich dalszych poczynaniach. Ich sytuacja pogarsza się, następuje głęboki zwrot akcji, zwłaszcza na płaszczyźnie emocjonalnej. Taki zwrot  ma pokazać nam prawdziwe oblicze postaci i wartości, jakimi postanowią się kierować. Według D.V. Swaina w tym punkcie historii przyparty do muru bohater zazwyczaj odnosi moralne, chociaż beznadziejne zwycięstwo w obliczu zagrażającej mu klęski… Nieszczęścia i przeszkody wyciskają go jak cytrynę, żeby wyłuskać ukrytą wewnątrz kroplę bohaterstwa. Może moja historia nie jest aż tak standardowa, ale Arion i ferajna są w coraz większych opałach:)

Kryzys = presja czasu + napięcie + decyzja

KRYZYS narasta i wreszcie przechodzi w KULMINACJĘ. KULMINACJA to jeszcze większe kłopoty, będące konsekwencją „kryzysowych” decyzji. To tutaj znajdują ostateczny finał zaczęte wcześniej wątki. Jeśli kryzys ukazuje nam przełomowy wybór bohatera, to kulminacja jest etapem oferującym końcowe odpowiedzi na fabularne pytania. Spektakularne bitwy w każdej części trylogii „Władca Pierścieni” możemy oglądać właśnie na tym etapie. Wrogowie bohaterów rzucają do walki wszystkie siły. To tutaj dowiemy się wreszcie, kto naprawdę zwycięży w sytuacji, z której nie ma już odwrotu…

🙂

Comments

  1. maria_antonina

    Paulino!

    Witam serdecznie i dziękuję za komentarz na moim blogu 🙂
    Nie wprowadzam osób nie mających znacznie dla fabuły – wszak podstawa to by nie zaśmiecać fabuły rzeczami zbędnymi.
    O nauczycielach jest bardzo niewiele – nazwisko, przedmiot i tyle. Natomiast właściciel księgarni jest BARDZO ważny 🙂
    Niestety, preferujemy dwa różne typy pisania: Ty szybki, dynamiczny, a ja natomiast lubię budować solidne fundamenty, gdyż nie znoszę gdy coś wynika z niczego 🙂 Niemniej – dziękuję za przytyki, każdy komentarz jest ważny 🙂

    I trafiłaś w sedno – następna część opowiadania to absolutna burza, która zmienia wszystko. Szczególnie Javiera. I tutaj też czytelnik mocniej odczuje (w moim zamyśle) zmiany jakie nastąpią. Bo nie wynikłe one z niczego, ani też z mojego wymysłu, tylko z fabuły opowiadania: czytelnik sam może to odnaleźć.

    No i też, muszę przyznać, że pierwsza część jest zdecydowanie mniej dynamiczna niż druga tego tomu. W pierwszej części buduje podstawy, daje hinty czytelnikom, jakie są dane postaci… Wydaje mi się, że akcja taka konkretna i solidna zaczyna się od części 65. I od tej części będę już utrzymywała raczej wyższy poziom… akcentów 🙂

    No, ale głównym zamysłem Werewolf Fullmoon było pokazanie zmiany osobowości Javiera i Alejandry. Cała reszta to przyjemna otoczka, która ma umilić czytanie.

    Takie jest założenie, oczywiście 😀 Twój komentarz trafił już na listę uwag, jakie będę dokładnie analizowała po zakończeniu WF. Bo dopiero wtedy zabieram się za coś, co będę chciała wydać 🙂

    Z największą przyjemnością powitam każdą Twoją uwagę! 🙂 A wyjaśnień powyżej, nie traktuj proszę jak kontrargumentów na swoje słowa, a jedynie jako wyjaśnienie moich założeń 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!
    I dziękuję za miłą niespodziankę w postaci komentarza 🙂

  2. ~blawoy

    Hahahahaha, NIE WIERZĘ, nowa notka! 😀 😀 😀
    …a tak serio: z tego, co widzę, to u mnie będą chyba z 3 kryzysy 😀 smuci mnie fakt, że powoli zbliżam się dopiero do pierwszego ;O

    1. Post
      Author
      Paulina

      Witaj blawoy:) Nawet nie wiesz jak mi miło ze tu nadal zaglądasz:) Co u Ciebie? Jak się miewa Twoja powieść? Pozdrawiam serdecznie,

      Paulina

      1. ~blawoy

        No pisze się, pisze… Ostatnio są nawet znaczące postępy (!) Niedługo powinnam skończyć rozdział 8 (z którym się już męczę i męczę… bardzo długo), który ma w tej chwili… 70 tys. znaków z hakiem ;P Jeszcze jeden bardzo długi rozdział 9, może jakiś krótki 10 i będę mogła odfajczyć coś w rodzaju części I… co prawda co najmniej 3 pierwsze rozdziały są do mocnego tuningu, ale i tak… nie sądziłam, że kiedykolwiek uda mi się dobrnąć z tym tomiszczem do tak zaawansowanego etapu 😀 powoli dostrzegam światełko w tunelu 😀 świadomość, że co prawda większość roboty jeszcze przede mną, ale i ogrom już za mną dodaje skrzydeł skuteczniej niż Red Bull 😀 😀 inna sprawa, że każdy dzień zbliża mnie nie tylko do zakończenia części I, ale i do chwili, w której będę musiała ściągnąć z półki te liczne, grube historyczne tomiszcza dotyczące konspiracji i okupowanej Warszawy i zacząć się przez nie przedzierać, ale… przynajmniej źródła będą po polsku 😀

        1. Post
          Author
          Paulina

          Blawoy jestem strasznie ciekawa Twojej książki i wiedz że cały czas trzymam za nią kciuki :)) Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie jesienna aura i długie wieczory świetnie nastrajają do stukania w klawiaturę 🙂 Hehe, to co teraz u mnie się pisze też powstaje w podziale na 3 części, albo raczej trzy odcinki fabuły i wydaje to mi się bardzo praktyczny pomysł oraz wygodny, żeby wszystko sobie rozplanować 🙂

          1. ~blawoy

            Ehhh no mnie właśnie dobija ta jesienna pogoda, krótkie dni, niebo zasnute chmurami… powoli i ciężko mi się wtedy myśli, najgorsze pod tym względem są zachody słońca ;O

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *