Kartka z pamiętnika…

Mam zaplanowanych co najmniej kilka wpisów na tym blogu, ale brak mi dziś sił na jakiś sensowny tekst ; za mną masakryczny tydzień w pracy ( chyba pora prosić o podwyżkę, inaczej czarno to widzę…) a jutro zjazd na studiach podyplomowych. W związku z powyższym coraz mniej czasu na pisanie… Jestem literalnie wykończona, Marcin jest dzisiaj w pracy do późna, tak więc spędzę resztkę wieczoru tylko z moją książką.

A w niej ciągle piętrzące się poprawki, próba uwydatnienia jednej z postaci, która choć bardzo ważna, wydaje mi się kulawa… Ale fabuła jest w zasadzie zamknięta, choć nadal boję się uwierzyć na 100%, że to prawda. Od wczoraj udało mi się przejść od fazy ” co za skończony gniot z tego, co stworzyłam” do „fantastyczna historia” i ” nieźle wykombinowane”. Tak ciężko jest się zdystansować do własnego tekstu! Mam do tej mojej powieści coraz bardziej ambiwalentny stosunek – trochę jak w jakimś patologicznym związku – pasja, miłość, a potem nienawiść, i tak w kółko. Ale przecież włożyłam w to serce. Powiem więcej; nie wyobrażam sobie aktualnie codzienności bez pisania albo chociaż myślenia o pisaniu – stało się witalne jak jedzenie czy picie, jak poranna kawa, spacer z psem, stare buty, światło poranka za oknem i bębnienie deszczu o parapet nocą. Może kiedyś to się zmieni, jak wszystko, ale teraz tak właśnie czuję. I szczerze – chyba boję się trochę, jaka codzienność mogłaby się okazać pusta bez tych wszystkich kolorów w mojej głowie…

Comments

  1. ~blawoy

    ;D chyba każdy próbujący pisać przechodzi fazy od „napisałem największe arcydzieło w historii literatury na wstępie kasujące dokonania noblistów” do „popełniłem największe gówno ever… idę się zastrzelić”. Na szczęście dzięki szczerym wypowiedziom niektórych pisarzy od dawna wiem, że nie jest to typowe dla mnie. Zastanawiające, że fazy te zazwyczaj mają postać jednej z tych dwóch skrajności, a rzadko kiedy są pośrednie… chociaż coraz częściej otwierając pliki tekstowe z własnymi „dokonaniami” łapię się na myśleniu: „W zasadzie jest całkiem OK… chociaż mogłabym zrobić to lepiej”, ale choć uważam, że mogłabym to jeszcze nie zawsze potrafię i to mnie wkurza! ;D Btw łączenie pisarstwa z pracą musi być okropne, także szacun! Pozdrawiam! ;D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *