Do nieistniejącego Czytelnika – czyli o czym ma być ten Blog

Witaj, nieistniejący Czytelniku.

Nigdy dotąd nie pisałam w przestrzeń – zazwyczaj piszę z własnej potrzeby i przede wszystkim dla siebie. W tym wyjątkowym przypadku mam jednak pisać dla nieistniejącego jeszcze, potencjalnego czytelnika tego bloga, który znajdzie się gdzieś w kłębowisku internetowych tekstów. Tak więc w jakiś sposób trzeba zacząć. O czym ma być ten blog? O pisaniu. Konkretnie o pisaniu powieści fantasy. Dlaczego zdecydowałam się podjąć ten temat i uwywnętrznić się właśnie tutaj? Z kilku powodów.

Po pierwsze, prawie od trzech lat piszę mozolnie własną powieść fantasy. Przez ten czas zdążyłam, jak sądzę, co nieco zgłębić i przetestować na własnej skórze temat amatorskiego pisarstwa. Pomyślałam, że nawet dla własnej korzyści dobrze byłoby w jakimś miejscu zebrane informacje i wnioski w tym zakresie usystematyzować. Sama niejednokrotnie szukałam różnych wiadomości i porad przydatnych w pisaniu powieści, sądzę więc, że to czego się nauczyłam może się jeszcze komuś przydać.

Po drugie, zrozumiałam ostatnio że muszę się jakoś zdystansować od mojego pisania – i ten blog ma mi pozwolić spojrzeć na nie z zewnątrz, z innej perspektywy, w pewien sposób się od niego odciąć. Moja powieść ma teraz ponad 500 stron i tkwię w niej za mocno. Nie wiem, czy wiesz, mój wirtualny czytelniku, co mam na myśli. Postacie, które stworzyłam, świat, w którym tkwią niemal w każdej wolnej chwili moje myśli – ta zrodzona w bólach rzeczywistość wciąga tak mocno, że czasem myślę że moja bujna wyobraźnia zaczyna płatać mi figle. Naprawdę. Takie wrażenie miałam wczoraj, kiedy po pracy pojechałam rowerem nad Wisłę. Przewróciłam rower kiedy zatrzymałam się nad jakąś sadzawką pełną plam cienia i pomarańczowych odblasków zachodzącego słońca – ciemne drzewa otaczały to miejsce i czułam, ze mam przed oczami jeziorko w lesie, który istnieje tylko w mojej głowie. Jakbym naprawdę tam była.

Uwielbiam pisać, to znaczy, uwielbiam i nienawidzę. Ostatnio Marcin powiedział mi, że pisanie mnie niszczy – i wiem, że ma rację, sama dochodzę do takich wniosków. Jestem ostatnio uzależniona od tej mojej powieści. Kiedy nie mam weny, a najczęściej kiedy nie mam czasu i jestem zbyt zmęczona, żeby pisać, popadam w głębokie przygnębienie. Jest jeszcze gorzej, kiedy co i rusz coś nie trzyma się kupy, hehe. Ogarnia mnie smutek ale czasem wściekłość. Naprawdę. Z kolei kiedy napiszę nawet niewielki fragment, z którego jestem zadowolona, czuję się jak na haju, jak po jakimś cholernym złotym strzale. Wszystko ma większy sens. Wiem, ze to jakieś zaburzenia dwubiegunowe – ale na to cierpi większa część społeczeństwa, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Sherlock Holmes też tak miał ; epizod manii przeplatający się z epizodami depresji…

Tak więc przede wszystkim z dwóch powyższych powodów mam zamiar pisać tego bloga. Ostatnim powodem jest to, ze dziś trafiłam na inspirującą dla niego nazwę – Scrivania. Po włosku znaczy ” biurko”. Nie mam biurka, w maleńkim mieszkanku które wynajmujemy na Pradze nie ma dla niego miejsca. Pisze z laptopem na kolanach, ale biurko bardzo mi się marzy – na razie będzie więc tylko w nazwie, ale za to włoskie. Jestem z wykształcenia romanistką i mam wielką słabość do języków – a włoski ostatnio pochłaniam, kiedy tylko nadarzy się okazja.

Wyłożywszy trzy powody – trójka to liczba symbolizująca doskonałość – kończę ten pierwszy wpis. Nie chcę cię rozczarowywać, wirtualny Czytelniku – czas pokaże, czy i kiedy pojawią się kolejne, dziwne jest to pisanie dla kogoś w przestrzeń. Na razie jednak,gdybyś przypadkiem gdzieś odnalazł to nic nie znaczące internetowe miejsce, kończę oto włoskim akcentem: filmikiem z inspirująco-motywującą piosenką nieśmiertelnego Gianni’ego Morandi, mężczyzny o najbardziej idealnych zębach, jakiego widziałam 😉

 http://www.youtube.com/watch?v=gYvgXpq1mXQ

Comments

  1. ~Blawoy

    Wiesz co? MASAKRA. Czytając to, to jakbym momentami czytała o sobie. Wskakuję do mojego wyimaginowanego świata w każdej chwili, która mi na to pozwala i jest on dla mnie prawie równie rzeczywisty, jak ten realny. Kiedy coś mnie z niego wyrywa na siłę (jakieś konieczności i przeciwności świata rzeczywistego), jestem bardzo nieszczęśliwa, kiedy chcę, a z jakichś powodów nie mogę pisać – mnie również ogarnia głębokie przygnębienie. Dobrze napisany fragment dodaje skrzydeł, pozwala poczuć, że nie jestem jednak taka zupełnie do niczego, jakby się mogło wydawać, że coś jednak potrafię.
    Coś czuję, że to będzie jeden z moich ulubionych blogów. Będę śledzić Twoją pisarską drogę 🙂

    1. Post
      Author
      Paulina

      Niesamowite:) Czytając Twój komentarz cały czas uśmiecham się do siebie 🙂 Mam nadzieję, że mój blog podoła oczekiwaniom:) Życzę wiele weny i radości z pisania! Praca nad powieścią wywołuje czasem przygnębienie, a czasem wszechogarniającą radość i wielką wewnętrzną satysfakcję. Jestem przekonana, ze dzięki wytrwałości uda się przetrwać te „gorsze” pisarskie chwile, a to dlatego, że piszemy, bo w głębi duszy kochamy to robić 😉 I to jest najważniejsze 🙂

  2. ~Blawoy

    „Praca nad powieścią wywołuje czasem przygnębienie”

    To uczucie… gdy napiszesz ok. 50 stron i z braku czasu wracasz do nich dopiero po paru miesiącach tylko po to, by przekonać się, że są żałosne i nie nadają się do niczego 😀 i trzeba pisać od nowa…

    „a czasem wszechogarniającą radość i wielką wewnętrzną satysfakcję”

    To uczucie… gdy do tego napisanego od nowa też wracasz po jakimś czasie i okazuje się, że to jest właśnie to, o co chodziło 😀

    Btw jeśli rzeczywiście masz ambicję, by blog stał się drogowskazem dla wannabe pisarzy, to myślę, że warto też poruszyć takie tematy jak: doniosłość researchu (osobiście mój ulubiony :D) albo waga pierwszego zdania.

    1. Post
      Author
      Paulina

      Pięknie dziękuję za wszystkie komentarze, bardzo wzbogacają one tego bloga! 😀
      Na pewno podejmę się wpisów na temat researchu i rozpoczynania powieści, być może już niedługo, jak tylko czas pozwoli 😉 Miłego wieczoru!

  3. ~Aleksandra

    Witam. Ja również piszę moją powieść dłuższy czas i zgadzam się z prawie każdym twoim słowem. Dopiero teraz znalazłam twojego bloga, ale mam nadzieję, że nauczę się czegoś ciekawego.
    Aleksa

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *